3.9.11

KWC?

Jak już kiedyś wspomniałam, staram się być oszczędna. Nie oznacza to jednak, że używam produktów najgorszej jakości i przy zakupie sugeruję się jedynie ceną. Wiem, że chytry dwa razy traci (no dobra, mam słabość do butów i kupuję zwykłe, bezfirmowe; szybko mi się nudzą, łatwo je zareklamować, gdy się popsują, wówczas sklep pozwala na wymianę butów na inne - to lubię). Od jakiegoś czasu przeglądam wizażowe KWC, czyli recenzje kosmetyków. Okazuje się, że najdroższe nie zawsze znaczy najlepsze. Cenę często zawyża ładne opakowanie, renomowana marka i punkt, w którym kupujemy dany kosmetyk.
Nigdy nie byłam fanką zagracania łazienki kosmetykami. Gdy byłam młodsza, śmiałam się zawsze z półek zastawionych ujędrniaczami do biustu za 10 zł czy z odżywkami do rzęs. Specyfiki te wydawały mi się abstrakcyjne. Dziś już mnie to nie rusza - każdy ma inne potrzeby. Dążę do minimalizacji kosmetycznych potrzeb, gdyż ogrom związków chemicznych wcieranych w ciało na pewno nie jest korzystny dla zdrowia. Choć z chemii w szkole miałam 3 (obok WF-u był to mój znienawidzony przedmiot, już bardziej wolałam fizykę) i nic z niej nie pamiętam, nauczyłam się czytać etykietki. Na razie w stopniu podstawowym. Wiem, że SLS może podrażniać wrażliwą skórę, a parabeny to konserwanty. Wnikam także, czy dany kosmetyk zawiera ekstrakty roślinne. Bardziej zaawansowane biochemiczki i wizażanki doszły do takiej wprawy, że porównując składy, rozszyfrowały producenta biedronkowego żelu micelarnego!
Poniżej przygotowałam dla Was opis kilku moich własnych Kosmetyków Wszech Czasów za bardzo rozsądną cenę.

1. Żel micelarny Be Beauty z Biedronki: Będąc u chłopaka, musiałam umyć czymś twarz, a nie miałam ze sobą swojego żelu do mycia twarzy. Na półce w łazience stał TEN żel. Należał do "teściowej". Spojrzałam na niego z pogardą - badziewie za 5 zł, no ale trudno, trzeba czymś się umyć. Gdy tylko nałożyłam żel na twarz, zaskoczył mnie jego zapach, a jeszcze bardziej działanie. Co prawda nie używam go do demakijażu, tylko do codziennego mycia twarzy i jestem zachwycona. Skóra nie jest przesuszona, ściągnięta ani tłusta. A teraz niespodzianka - ten żel produkuje Tołpa.

2. Rzęsy mam dość długie, dlatego nie muszę wyczyniać z nimi cudów, wystarczy przejechać po nich 3 razy tuszem. Tusze za 9 zł z Rossmanna sprawdzają się doskonale. Mam Lovely w turkusowym opakowaniu, właśnie zużyłam różowy Wibo. Jestem jednak w żałobie po najlepszym tuszu, jaki w życiu miałam. Od jakiegoś czasu nie ma go w żadnym Rossmanie. Oto on, zdjęcie zapożyczone z Wizaz.pl:

3. Demakijaż oczu - tylko Rival de Loop z Rossmanna. Nie podrażnia, świetnie zmywa niewodoodporny tusz, eyeliner etc. Kosztuje niecałe 5 zł. Ekotest - sehr gut - mówi sam za siebie.
4. Paznokcie zmywam tylko zapachowym bezacetonowym zmywaczem Essence. Nie znoszę zapachu acetonu, dlatego wybrałam truskawkę i wanilię. Swój zmywacz kupiłam w Niemczech, kosztował w przeliczeniu jakieś 3,50 zł, w Douglasie widziałam go za 5 zł.
5. Szlifuję się m.in. peelingiem Naturia. Peelingi zawierają pestki owoców. Pachę potem kiwi, a moja skóra jest gładka jak trzeba. Koszt ok. 4-5 zł.


Na razie to tyle. Nie mam słabości do kosmetyków kolorowych. Nie używam podkładu, różu, błyszczyków. Wystarcza mi tusz, eyeliner, cień (najczęściej szary), kredka do oczu, puder, balsam do ust i czerwona szminka (i nie wszystko naraz).
Dążę do minimalizacji ilości kosmetyków i chemii. Ostatnio wojnę wypowiedziałam antyperspirantom. Już niedługo zużyję mój ostatni. Następnym moim zakupem będzie Crystal Essence - dezodorant w kulce BEZ aluminium i konserwantów, naturalny, nieżrący. Niech Rexony i inne takie idą się bujać (rozwaliła mnie ich reklama sugerująca, że Polki to brudasy, bo kupują zaledwie 2 antyperspiranty rocznie. Bardzo dbam o higienę. Przy codziennym używaniu potrzebuję właśnie 1 na pół roku. Nie smaruję się nimi cała. :P. Od teraz będę używać tylko Crystal. Nie chcę raka piersi, magazynowania w sobie toksyn, wyżartych plam na bluzkach i zapchanych porów skóry).

Dajcie znać, czy w ogóle czytacie moje wypociny i czy Was w ogóle interesują. Lubię pisać, lubię także wiedzieć, czy komuś moja pisanina odpowiada. ;)

6 komentarzy:

  1. gdzie można kupić ten Crystal Essence? Nigdy go nie widziałam. Jesli się nie obrazisz, mam Cię w czytniku więc i czasem będę pewnie zamęczać swoimi komentarzami:D

    OdpowiedzUsuń
  2. W dobrze zaopatrzonym Rossmannie, na samej górze nad tymi paskudnymi antyperspirantami. Można też popytać w aptece. :)
    Dobrze, ze są jakiekolwiek komentarze, bo chciałabym wiedzieć, czy moje pisanie ma sens. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy4/9/11 10:22

    Ja też używam tego oczozmywacza i też uważam,że jest super,w dodatku ma malutką wersję podróżną,no i zazdroszczę rzęs,długie rzęsy to błogosławieństwo

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgodzę się z peelingami, są niesamowite :) I za tę cenę - po prostu raj. Ale do demakijażu oczu nigdy więcej nie użyję tego, który poleciłaś. Kupiłam go kiedyś, gdy jechałam na wakacje (skusiła mnie niska cena i małe opakowanie), ale nie zrobię ponownie tego błędu. Na mnie w ogóle nie działał, musiałam się strasznie namęczyć, żeby zmyć niewodoodporny tusz. Wiadomo, co kto lubi i co komu służy ;) Ile osób, tyle opinii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Elvea, to szukaj dalej płynu do demakijażu. Trochę mi to czasu zajęło, zanim trafiłam na ten Rossmannowy. Fajnie jest mieć satysfakcję, gdy już się znajdzie dobry za gorsze. ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie używam mleczka z Garniera - nie jest źle ;) Chociaż wkurza mnie ten tłusty filtr, który zostaje po zmyciu makijażu.

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: