Wrrr, zamiast się uczyć do potężnego egzaminu, przeglądam głupoty w internecie i Wizaż.
Zdałam sobie sprawę, że zdjęcia, które zamieściłam w ostatniej notce, chowają się w gronie pięknych ujęć innych blogerek. Niestety w moim najbliższym otoczeniu tylko ja mam cierpliwość i fantazję do fotografowania, dlatego sama fajnych fotek nie posiadam...
Mam ochotę na coś stonowanego w mojej szafie na eleganckie wyjścia - pudrowości, blady koral (nie wiem, skąd ta zmiana, nigdy nie lubiłam takich barw). Ostatnio stałam się wybredna i prawie nic mnie nie urzeka. Nie mogę doczekać się wakacji i weekendów w mieście rodzinnym - mam tam swoje ulubione lumpeksy - może coś mnie urzeknie. ;) Na razie zauroczona jestem jedną rzeczą - nie mogę przeboleć niedostępności upatrzonej spódnicy w H&M - zostały same wielkie rozmiary. Tak to jest, jak się na samym początku wyprzedaży słucha poganiającego faceta ("Dalej, dalej, chodźmy już, wrócisz tu sobie po weekendzie".) A po weekendzie wisi sobie rozm. 44 i 46. Chlip...
Idę zrobić sobie pseudokawę (jestem w stanie wypić tylko taką 3 w 1) i wracam lektur, bo nie chcę płaczu i zgrzytania zębów.
24.6.11
21.6.11
ZAJĘCIA ORGANIZACYJNE
Studiowanie dwóch filologii w czasie sesji doprowadza do szału i odruchem bezwarunkowym staje się dla mnie wejście do tramwaju z torbą pełną lektur i objeżdżanie przybytków konsumpcji. Dziś na przykład, podczas podróży po mieście, towarzyszył mi XIX-wieczny czeski intelektualista, głoszący idee wspólnoty słowiańskiej - Jan Kollar oraz, podczas pochłaniania paskudztwa w KFC, Milan Kundera. Połaziłam po H&M-ach, zakochałam się w ołówkowej drapowanej spódnicy, jej cena skutecznie zniechęciła mnie do zakupu (99,90 zł - tj. tydzień żywienia się na studiach w czasach kryzysu). Nabyłam jednak naszyjnik w stylu retro w Promod za 20 zł (przecena z 49).
Nie umiem wysiedzieć nad książkami zamknięta w domu, dlatego takie proste rozrywki pozwalają mi na choć chwilowe oderwanie (zaraz wracam do lektur) i tak naprawdę moja psychika uwolni się dopiero za tydzień.
Zmagam się teraz ze slawistyką. Nie uporałam się jeszcze z polonistyką - obrona we wrześniu, a przed tym wielkim wydarzeniem czeka mnie namiętny lipiec z pracami wykończeniowo-zakończeniowymi.
Jako że zwariować nie chcę (chyba że na punkcie sukienek i znalezisk z sh), zapowiadam, że w wakacje nastąpi uroczyste otwarcie mojego nowego modowego bloga. ;))) Czekajcie cierpliwie!
A powyżej mała zapowiedź, czego możecie się spodziewać (odkopane z archiwum, jeszcze nie umiem posługiwać się dobrze bloggerem). :P
12.6.11
NOTKA WYJAŚNIAJĄCA
Ten blog jest blogiem testowym, założonym na potrzeby zajęć z informatyki (które, nota bene porzuciłam). Zastanawiam się jednak nad własnym modowym blogiem, w którym nie zamieszczałabym lanserskich zdjęć siatek z zakupami i sushi jedzonego na Starym Rynku (nigdy nie jadłam sushi, jakoś mnie nie przekonuje), a modowe pomysły (np. ubrania na mnie), przemyślenia, zachwyty i krytykę.
Co Wy na to?
Co Wy na to?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
