11.8.11

NOSTALGIEURLAUB

Nie ma mnie, jadę na weekend do miasta, w którym mieszkałam kilka miesięcy. Odwiedzę osobę, która często mnie wspierała. Boję się wyjazdu tak jak wtedy, choć teraz już nie mam się czego bać. Chyba tylko spóźniających się pociągów uniemożliwiających przesiadkę. ;)
Taka byłam przestraszona:


Mówi Wam to coś? :)

A po miniurlopie z siatą pełną rossmannowych zapasów wracam do mej kochanej prześladowczyni, zwanej pracą magisterską. Zamieszczę także post o drogeryjnych nabytkach z ojczyzny Rossmanna. Udowodnię Wam, że polski odpowiednik jest zdziercą. :P

EDIT: Zmiana planów. Już wymieniłam złotówki na euro, już się pakowałam, a w dniu wyjazdu odebrałam SMS-a - całe plany na nic.

2 komentarze:

  1. Czekam na zdjęcia kosmetycznych nabytków i życzę udanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy13/8/11 10:42

    Nabytków nie będzie, wyjazdu nie będzie, znajoma w weekend pracuje. 'Fajnie' z jej strony, że napisała, kiedy już miałam wymienione pieniądze i byłam już spakowana... :-( Jakoś nie mam ochoty jechać do Berlina w najbliższym czasie, nawet na same zakupy.

    ostatnijekmody.blogspot.com - nie mogę się zalogować na domowym komputerze ;/

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: