21.8.11

IKONY KINA I URODY Z PRL-U

Kobieta nie tylko zmienną, ale różnorodną jest. Bardzo lubię styl rockowy (blog Irji czy jej przyjaciółki Missi), styl elegancki i kobiecy (blog Gabi, Katarzyny oraz zagraniczny Kayture), styl retro/pin up (blog Magdy). Moje gusta tworzą hybrydyczną całość, więc każdego dnia wybieram jeden z trzech.
Dziś chciałam Wam pokazać moje kobiece ideały retro. W Poznaniu nie mam wynalazku szatana - telewizora, więc, korzystając z pobytu w domu rodzinnym, spędziłam część niedzieli na oglądaniu ciekawych filmów. Raz do roku można, a nuż puszczą coś godnego uwagi. ;) Po raz kolejny miałam dziś okazję zobaczyć na PL "Lekarstwo na miłość" z Kaliną Jędrusik i Krystyną Sienkiewicz. Patrzyłam z podziwem na urodę i styl kobiet z lat 60. Aż zapytałam mamę, czy każda kobieta wówczas tak ładnie wyglądała - rodzicielka potwierdziła i odpowiedziała, że wówczas nie do pomyślenia było niechlujstwo. Zaczęłam więc po raz kolejny zastanawiać się nad naszą konsumpcyjną rzeczywistością, w której jeansy i krzykliwe nadruki na koszulkach grają pierwsze skrzypce. (A sama takie noszę).
Nie mam dziś weny na pisanie z polotem, zostawiam Was ze zdjęciami kobiet, które były ikonami lat 60.

Niezapomniana Kalina Jędrusik. Choc jej uroda nie do końca do mnie przemawia, uwielbiam jej styl i sposób bycia:





... i w duecie z Krystyną Sienkiewicz:


A tu sama Krystyna:



Najdelikatniejsza uroda, kobieta-lilia. Przepiękna Pola Raksa:




I, niestety, zapomniana już Krystyna Stypułkowska. Uroda w stylu Audrey Hepburn. Sarnie oczy, delikatna dziewczęcość i zwiewne ruchy. Tu w filmie Wajdy "Niewinni czarodzieje". Ach, gdyby każdy facet w ten sposób podrywał kobietę...




Podoby fason sukienki był niedawno w Zarze. ;) Dość chodliwy towar.

Zapomniałabym jeszcze o sympatycznej pyzatej Anuli z "Wojny domowej":





Oprócz tego, że zaczęłam malować oczy eye-linerem (nareszcie się nauczyłam), w momentach złości na plączące się włosy (mam prawie do pasa) chcę je ściąć i mieć fryzurę jak większość powyższych aktorek. Na ten krok pewnie w najbliższym czasie się nie odważę. Zresztą, co ze mnie za dama retro w ramonesce...
Notka ta nareszcie jest zgodna z pierwotna ideą tego bloga - pokazuję modę, wartościując ją. Zdjęcia własne mi nie wychodzą. ;)
No, to idę na rower, póki jestem w zielonym mieście.

3 komentarze:

  1. I kto tu mówi, ze polska historia kina nie ma prawdziwych ikon?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, jeszcze parę innych ikon mam w zanadrzu. ;) Za jakiś czas zamieszczę cz. 2.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za wzmiankę, jest mi miło :)
    A co do urody kobiet z dawnych lat... zgadzam się w stu procentach! Delikatne, subtelne piękno :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: