28.11.11

NAKUPY DO KUPY

Nakupy to po czesku zakupy. Ostatnimi czasy jestem gołodupcem, bo zaniechałam zupełnie szukania pracy. Muszę to zrobić, stara już jestem, a mama gorąco zachęca: "Będziesz miała na swoje potrzeby!" Nie mam sumienia ciągle być na czyimś utrzymaniu. Chociaż perspektywa emerytury za jedyne 43 lata skutecznie zniechęca mnie do pracy, gdyż uwielbiam się kształcić - w planach mam dokończenie filologii słowiańskiej z językiem czeskim i studia podyplomowe (doktoranckie są wbrew pozorom bez przyszłości, chyba że jest tu ktoś chętny w roli sponsora?).
No, ale do rzeczy, mniejsza o czynnik ekonomiczny, choć to on odgrywa znaczącą rolę w moim podejściu do kobiecego sposobu na relaks. Robi się świątecznie i postanowiłam:
a) zaromatyzować się
b) zaopatrzyć się w domki bez zaciągania kredytu na 30 lat
c) zakupić glamourową torebeczkę na Sylwestra, na który nie mam planów (sh)
d) sprawdzić, czy pasuje mi szminka w kolorze czerwonego wina (będąc w drogerii, bałam się zaryzykować, więc kupiłam wersję testową na bazarku za całe 2 zł. Chyba jednak się skuszę na drogeryjną, bo kolor jest przepiękny, bazarowej boję się używać)




Kominek aromaterapeutyczny. Słyszałam, że Polacy to pomysłowy naród.
A w pokoju pachnie mi czekoladą, ciekawe dlaczego? :P

2 komentarze:

  1. Hahaha.. kominek eteryczny mnie rozwalił, lol :P

    OdpowiedzUsuń
  2. O to chodziło. ;) Zdjęcie wstawiłam, żeby poprawić czytelnikom humor. :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: