5.10.11

POST OKOLICZNOŚCIOWY

Obronę pracy magisterskiej zapamiętam do końca życia. O dziwo, po raz pierwszy przed egzaminem spokojnie przespałam całą noc. Po drugie - pod uczelnią czekał na mnie komitet wspierający - M. (ten od koszulki, po trosze luby) i nasz dobry znajomy, a mój współlokator. Udaliśmy się zatem na miejsce obrony. Od współbroniącej się dowiedziałam się, że obrona przesunie się o godzinę. Równie zdziwiło mnie jej niedyskretne pytanie, czy nie jestem przypadkiem w ciąży, bo cała promienieję... Ja i ciąża, dobre sobie. Po prostu się wyspałam, a chłopaki mnie rozśmieszali pod salą. Gdy promotorka (nie zauważywszy mnie uprzednio) zdziwiona zapytała, czy też mam dzisiaj obronę, odparłam, że przecież tydzień temu byłam się umówić. Okazało się, że zapomniano o mnie; promotorce pomyliły się dni. W związku z tym, że sytuacja była kuriozalna, mogłam podejść do obrony, z tym że, dokumenty (protokoły itp.) będą podpisane już po rozmowie ze mną. Po rozmowie otrzymałam tytuł zawodowy, jakiego wiele w kraju i po krótkim spacerze z M. do Empiku, wróciłam na czeski. (Nie było nawet spontanicznego picia. Dziwnie się czułam. M. musiał załatwić coś na mieście, a mnie nawet nie zależało na dzikiej radości i wysyłaniu SMS-ów do znajomych).
Jestem teraz polonistką. (A przed oczami twarz Adasia Miauczyńskiego i wspomnienie znajomych z Berlina - Marty i Honzy, gdy podpici i obżarci ruskimi pierogami oglądaliśmy na kanapie "Dzień świra". Honza, z pochodzenia Czech, student bohemistyki, powiedział, że to film o nim, tyle, że on nie jest polonistą, a czechistą. Żegnajcie, studenckie lata, Erasmusy. Teraz jestem już za stara. Myśl druga - w Niemczech studiują nawet 30-latki.)
Nie, teraz nie bezrobocie, a drugie studia i praca w wolnym wymiarze godzin. Za rok starać się będę o trzeci etap kształcenia, a jak się nie powiedzie, podyplomowo kształcić się będę w zakresie glottodydaktyki, bo nie ma chyba bardziej światowej i przyszłościowej specjalizacji dla polonistki. Za tydzień będę miała 24 lata, ale absolutnie nie mam zamiaru kończyć edukacji, żeby już teraz być podatnikiem dla tego źle rządzonego państwa. Nie chcę być jeszcze żoną, nie myślę nawet o tym, by być matką. Wykształcenie to dla mnie jedna z największych wartości, a przy obecnej jego dewaluacji, drugi kierunek studiów, studia doktoranckie bądź podyplomowe to jedyne perspektywy dalszego rozwoju w umiłowanej dziedzinie. 
Piszę to wszystko naprędce, dziwnie się czuję. Pozostało mi tylko spakowanie książek, by oddać je do biblioteki, niech inni z nich teraz korzystają.

 Praca ćwierćwiecza mojego życia.

 O czym pisałam? Teoretycznie jestem specjalistką od języka wizażanek.

Po. Wprawdzie sukces, a już tak nie promienieję. Wyglądam jak wyciągnięta z pola bitwy.
(buty H&M - ulubione, rajstopy bezgatkowo-bezpalcowe Gatta, lumpeksowa jedwabna sukienka, lumpeksowa New Lookowa marynarka, mamine korale i niewidoczne kolczyki-kokardki)

 Jesienny bukiet dla recenzenta.

Outfit "załatwieniowy" dzień przed obroną - na pocztę, na ksero, po kwiaty. Twarz zamazana, mina buldoga. Tak ubieram się na co dzień, do biegania po mieście, na uczelnię. Mało wyszukanie.
(buty H&M - ciągle te same, czas je zmienić na nowszy model, nabyty niedawno, spodnie Bershka, bluzka lumpeksowa E-vie, sweter lumpeksowy Papaya)

 Puenta.

11 komentarzy:

  1. Gratuluję! :) Ja dopiero zaczynam studia (pierwszy wykład za mną) na równie popularnym kierunku (psychologia), ale nie zniechęca mnie ilość magistrów psychologii. A temat pracy bardzo ciekawy, chętnie bym przeczytała całość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoła poetów! Gratuluję, z coraz większą przyjemności czytam twojego bloga (a trafiłam przypadkowo z wizażu), tym bardziej, że sama broniłam sie 3 tygodnie temu i też nie był to koniec mojej edukacji. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, dziewczyny!
    Elvea, jeśli chcesz, mogę podesłać fragmenty. :)
    stratiformis, również gratuluję. Cieszę się, że lektura mojego blogu sprawia Ci radość. Staram się sprawiać, by było tu co poczytać. Na modzie nie znam się tak, jak na języku. Mimo to moda jest dla mnie formą relaksu, stąd pomysł na blog. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super,duze gratulacje i zazdroszcze, bo przede mna dluga droga (za 1.5 roku dopiero obrona inż):) tez bym chetnie poczytala fragmenty takiej pracy,jako ze sama dawniej marzylam o polonistyce a skonczylam na... politechnice:)

    OdpowiedzUsuń
  5. D., dobrze wybrałaś - przyszłościowo. ;)
    Chyba jedną notkę poświęcę fragmentom mojej pracy. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie bym poczytała Twoją pracę, z tego względu, że dotyczy także mnie xD gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. rewelacyjny temat ;)
    gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  8. wow! GRATULACJE!!! :) kurde całkiem przyzwoite plany na dalsza drogę edukacji ;)
    No i muszę przyznać, że temat pracy jest rewelacyjny :D hehe
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyłączam się do gratulacji :) I nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa Twoich przemyśleń na temat wizażanek :) Uwielbiam czytać Twojego bloga, świetnie piszesz, a to sprawia, że Twoja praca tym bardziej mnie intryguje :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję, dziewczyny!
    missi, bardzo się cieszę, że doceniasz tę warstwę, na której najbardziej mi zależy - tekst. Bardzo lubię też fotografię, jednak nie mam odpowiedniego sprzętu, by pokazać piękne zdjęcia mody. No, ale zaraz wrzucę to, co mam. ;)
    Po weekendzie notka o mojej pracy magisterskiej. ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: