W moje 24. urodziny spotkało mnie osobiste nieszczęście. Straciłam ochotę na pisanie o ciuchach. Mam ambiwalentny stosunek do tego hobby - z jednej strony łatwo popaść w "pocieszanie się" modą, z drugiej - jestem niechętna kupowaniu i przeglądaniu ubrań - wydaje mi się to bezsensowne, puste.
Nie wiem, czy będę miała ochotę tu powrócić.
Obroniłam pracę magisterską, kontynuuję drugie studia, czas zabrać się za szukanie weekendowego zatrudnienia, powtarzać języki obce i zaakceptować to, co się stało.
Odzienie jest nieważne, gdy boli.
Ubrań są miliony, prawdziwa miłość - jedna.
Nie wiem o co dokładnie chodzi, więc napiszę tylko: trzymaj się!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! Bardzo miło się Ciebie czyta(ło?)! Tym bardziej pocieszam i trzymam kciuki za to, żeby było lepiej.
OdpowiedzUsuńprzeżywam to samo ...
OdpowiedzUsuńrozumiem wszystko bo tkwimy w tej samej historii, ten sam żal, gorycz i smutek :(