Wrrr, zamiast się uczyć do potężnego egzaminu, przeglądam głupoty w internecie i Wizaż.
Zdałam sobie sprawę, że zdjęcia, które zamieściłam w ostatniej notce, chowają się w gronie pięknych ujęć innych blogerek. Niestety w moim najbliższym otoczeniu tylko ja mam cierpliwość i fantazję do fotografowania, dlatego sama fajnych fotek nie posiadam...
Mam ochotę na coś stonowanego w mojej szafie na eleganckie wyjścia - pudrowości, blady koral (nie wiem, skąd ta zmiana, nigdy nie lubiłam takich barw). Ostatnio stałam się wybredna i prawie nic mnie nie urzeka. Nie mogę doczekać się wakacji i weekendów w mieście rodzinnym - mam tam swoje ulubione lumpeksy - może coś mnie urzeknie. ;) Na razie zauroczona jestem jedną rzeczą - nie mogę przeboleć niedostępności upatrzonej spódnicy w H&M - zostały same wielkie rozmiary. Tak to jest, jak się na samym początku wyprzedaży słucha poganiającego faceta ("Dalej, dalej, chodźmy już, wrócisz tu sobie po weekendzie".) A po weekendzie wisi sobie rozm. 44 i 46. Chlip...
Idę zrobić sobie pseudokawę (jestem w stanie wypić tylko taką 3 w 1) i wracam lektur, bo nie chcę płaczu i zgrzytania zębów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz: