Będzie to notka kryzysowa.
Nie mogę zrozumieć, co mojemu facetowi, który słucha metalu, podoba się w Katy Perry. Jest przerysowana, groteskowa, niemalże wszystko ma namalowane - brwi, oczy, usta, włosy. Zapytałam więc, co ładnego jest w amerykańskiej gwiazdeczce, której talent wokalny jest dość dyskusyjny. Odpowiedział, że kobieca figura a la Marilyn Monroe i duże oczy. Na "pocieszenie" dodał, że mam bardzo podobną figurę do rzeczonej Katy. I wiecie co? Tak jak wyśmiewałam wszystkie diety, wszystkie zabiegi o szczupłość, tak przeraziłam się, że moja sylwetka w ostatnim czasie niepostrzeżenie zmieniła się. Mnie - tej, która od czasów gimnazjum wyglądała wciąż tak samo! Pospiesznie wygooglowałam sylwetkę piosenkareczki i ów "komplement" sprawił, że definitywnie nie chcę już wyglądać tak jak wyglądam. Nie wiem, jak stare są te zdjęcia, ale Katy Perry jest zwalista! To, co nazywa się eufemistycznie "kobiecymi kształtami" to nic innego jak odkładająca się tkanka tłuszczowa. Może to wina PMS-u, że zakrzywiam postrzeganie samej siebie? Lustro nie kłamie, spodnie też. Ostatnio, nie licząc roweru, na którym jeździłam namiętnie na początku wakacji, wcale się nie ruszam. Zimą zwijam się w kłębek albo siadam przed laptopem i zajadam się czekoladkami. Nie zastanawiam się, czy to, co jem, jest mojemu organizmowi potrzebne.
Nie mogę zrozumieć, co mojemu facetowi, który słucha metalu, podoba się w Katy Perry. Jest przerysowana, groteskowa, niemalże wszystko ma namalowane - brwi, oczy, usta, włosy. Zapytałam więc, co ładnego jest w amerykańskiej gwiazdeczce, której talent wokalny jest dość dyskusyjny. Odpowiedział, że kobieca figura a la Marilyn Monroe i duże oczy. Na "pocieszenie" dodał, że mam bardzo podobną figurę do rzeczonej Katy. I wiecie co? Tak jak wyśmiewałam wszystkie diety, wszystkie zabiegi o szczupłość, tak przeraziłam się, że moja sylwetka w ostatnim czasie niepostrzeżenie zmieniła się. Mnie - tej, która od czasów gimnazjum wyglądała wciąż tak samo! Pospiesznie wygooglowałam sylwetkę piosenkareczki i ów "komplement" sprawił, że definitywnie nie chcę już wyglądać tak jak wyglądam. Nie wiem, jak stare są te zdjęcia, ale Katy Perry jest zwalista! To, co nazywa się eufemistycznie "kobiecymi kształtami" to nic innego jak odkładająca się tkanka tłuszczowa. Może to wina PMS-u, że zakrzywiam postrzeganie samej siebie? Lustro nie kłamie, spodnie też. Ostatnio, nie licząc roweru, na którym jeździłam namiętnie na początku wakacji, wcale się nie ruszam. Zimą zwijam się w kłębek albo siadam przed laptopem i zajadam się czekoladkami. Nie zastanawiam się, czy to, co jem, jest mojemu organizmowi potrzebne.
Jak, mając szafę Komandor z wielkim lustrem, można nie zauważyć, że z sylwetką dzieje się coś niedobrego? Może dlatego, ze wmówiłam sobie tendencję do wzdęć? Nie, nigdy nie zgłupieję do tego stopnia, by wpaść w anoreksję czy zacząć żywić się samą wodą. Zmieniam nawyki.
Na początku lipca poczułam, że warto schudnąć 1-2 kg, bo waga pokazała 61 kg. Zakupiłam herbatę pu erh i codziennie jeździłam na rowerze. Teraz jestem za granicą. Zasiedziałam się. Od tygodnia ćwiczę brzuszki. A teraz wstaję od komputera, przebieram się i idę na dłuuugi spacer do H&M-u kupić sobie jakąś ładną biżuterię.
Cele na najbliższe 2 miesiące:
- odstawienie czekolady i innych rzeczy pełnych cukru
- przemyślany jadłospis - ograniczenie żywności wysoko przetworzonej, więcej warzyw, gorzkiej kawy i wody mineralnej, codziennie 3 kubki herbaty pu erh
- codziennie minimum 40 brzuszków plus do wyboru w zależności od pogody: rower/spacer/bieganie i 5 minut gimnastyki
Ku przestrodze, "moja" kobieca figura:
Ok, cyc nie zniknie, ale po co takie masywne uda i brzuch? Przepraszam, jeśli kogoś obrażam, ale tak pojętej kobiecej figury to ja nie chcę. :(
Tak, tak, ta nieśmiało uśmiechnięta dziewczynka wspaniale maskuje pod ubraniem własne zaniedbanie:
Postanowiłam zrobić coś z sobą nie dlatego, że mam kompleksy, ale zdałam sobie sprawę, że wciąż muszę wciągać brzuch, co mnie bardzo krępuje.
Bardzo lubię pracować nad sobą odkąd wyrwałam się spod maminych nadopiekuńczych skrzydeł.
Do dzieła, amen.
Edit: Chłopak wytłumaczył się - na szczęście nie mam takich nóg jak ta piosenkareczka, uff.
Edit: Chłopak wytłumaczył się - na szczęście nie mam takich nóg jak ta piosenkareczka, uff.













