27.10.11

CHCECIE BALMAIN? OTO BALMAIN

Słucham sobie rodzimej klasyki popularnego rocka z lat 80...


... i patrzę:


Żakiet Beyonce!
... i inne piękności:



19.10.11

INDYFERENTYZM

Wszystko stało mi się obojętne. Rozregulowany sen, przeglądanie pierwszych ogłoszeń w sprawie pracy. Owoc?
"Zainteresowane osoby prosimy o przesłanie: CV (wraz z podaniem informacji o stopniu niepełnosprawności i standardowym dopiskiem: „wyrażam zgodę...”), listu motywacyjnego oraz przykładowego tekstu na dowolny temat."  Gdyby ktoś porządnie zepchnął mnie ze schodów w Coll. Maius, mogłabym zostać copywriterem. A tak to sobie studiuję dalej w nadziei na skuteczne poturbowanie się. Taki czarny humor mam.
Powyższy komentarz obrazuje mój aktualny stosunek do rzeczywistości. Z modą jest podobnie. Odkopałam dziś stare zdjęcia wykonane kamerą internetową. Chcę zapełnić nimi blogową pustkę. Wszystkie fotki, oprócz ostatniej, pochodzą jeszcze z czasów erasmusowych, stąd skromna sceneria w pokoju.






 ubrania - większość z lumpa, buty F&F; możecie mi nie wierzyć, ale golf z krótkim rękawem jest marki DKNY - znaleziony w lumpie
Taki styl miałam (mam?) na co dzień.

15.10.11

NIECHĘĆ

W moje 24. urodziny spotkało mnie osobiste nieszczęście. Straciłam ochotę na pisanie o ciuchach. Mam ambiwalentny stosunek do tego hobby - z jednej strony łatwo popaść w "pocieszanie się" modą, z drugiej - jestem niechętna kupowaniu i przeglądaniu ubrań - wydaje mi się to bezsensowne, puste.
Nie wiem, czy będę miała ochotę tu powrócić.
Obroniłam pracę magisterską, kontynuuję drugie studia, czas zabrać się za szukanie weekendowego zatrudnienia, powtarzać języki obce i zaakceptować to, co się stało.
Odzienie jest nieważne, gdy boli.
Ubrań są miliony, prawdziwa miłość - jedna.