19.10.11

INDYFERENTYZM

Wszystko stało mi się obojętne. Rozregulowany sen, przeglądanie pierwszych ogłoszeń w sprawie pracy. Owoc?
"Zainteresowane osoby prosimy o przesłanie: CV (wraz z podaniem informacji o stopniu niepełnosprawności i standardowym dopiskiem: „wyrażam zgodę...”), listu motywacyjnego oraz przykładowego tekstu na dowolny temat."  Gdyby ktoś porządnie zepchnął mnie ze schodów w Coll. Maius, mogłabym zostać copywriterem. A tak to sobie studiuję dalej w nadziei na skuteczne poturbowanie się. Taki czarny humor mam.
Powyższy komentarz obrazuje mój aktualny stosunek do rzeczywistości. Z modą jest podobnie. Odkopałam dziś stare zdjęcia wykonane kamerą internetową. Chcę zapełnić nimi blogową pustkę. Wszystkie fotki, oprócz ostatniej, pochodzą jeszcze z czasów erasmusowych, stąd skromna sceneria w pokoju.






 ubrania - większość z lumpa, buty F&F; możecie mi nie wierzyć, ale golf z krótkim rękawem jest marki DKNY - znaleziony w lumpie
Taki styl miałam (mam?) na co dzień.

15.10.11

NIECHĘĆ

W moje 24. urodziny spotkało mnie osobiste nieszczęście. Straciłam ochotę na pisanie o ciuchach. Mam ambiwalentny stosunek do tego hobby - z jednej strony łatwo popaść w "pocieszanie się" modą, z drugiej - jestem niechętna kupowaniu i przeglądaniu ubrań - wydaje mi się to bezsensowne, puste.
Nie wiem, czy będę miała ochotę tu powrócić.
Obroniłam pracę magisterską, kontynuuję drugie studia, czas zabrać się za szukanie weekendowego zatrudnienia, powtarzać języki obce i zaakceptować to, co się stało.
Odzienie jest nieważne, gdy boli.
Ubrań są miliony, prawdziwa miłość - jedna.

7.10.11

KTÓREGOŚ DNIA TO MIASTO...

Któregoś dnia to miasto będzie należeć do mnie.
Na razie chodzę, na razie patrzę, na razie swój nóż ostrzę,
wkładam, zdejmuję kastet.
Opluty.
Opluty.


M. Świetlicki

Z całej literatury najbardziej podziwiam poezję. Bez wątpienia jest to największe osiągnięcie języka, fuzja treści w minimum formy. Sama czasem popełniam aliryczne barbarzyństwo, fascynują mnie makabra skojarzeń i żenująco niepoetyckie środki wyrazu.(Wiecie, że Czesi mają nurt poezji żenującej? Wygooglujcie sobie Egona Bondego, odnajdziecie tam dziką fascynację wydalaniem powiązaną z nienawiścią do reżimu).
Moja wczorajsza zbrodnia (inspiracja - niebezpieczne przejście dla pieszych oraz płatki śniadaniowe z Biedronki):

szłam ulicą
ostatnia w zasadzie dynamika
wtem pozycja horyzontalna 

zapakowali w czarny worek
a teraz sprzedają 50 deka mniej
w tym nowym opakowaniu
za wyższą kwotę i jako nowość
z zastrzeżeniem:
produkt pakowany jest według wagi
nie objętości
gdyż ulec ona może zmianie

podczas transportu 

Wieczory w dużym mieście są, jak widać, inspirujące. Oto obiecane zdjęcia sprzed tygodnia, z wieczornego szwendania się po mieście i z wizyty w CK Zamek (byłyśmy z kumpelą na świetnym amatorskim przedstawieniu, gdzie ważną rolę odgrywał wokal dziewczyny przebranej za klucznika; nastrój oniryczno-psychodeliczny - I like it).


Sesja na zołzę. Wybaczcie wystającą stopkę. Stopy domagały się ochrony, gdyż cierpiały po innym obuwiu.

Sesja kiblowa: "Ej, zobacz jakie mam fajne kolczyki!"

Sesja na blacharę. Wszystko czerwone: począwszy od samochodu, skończywszy na oczach. :P:P:P

Wiem, co jest pięć. :P 
kurtka - lumpeks
tunika/sukienka - New Look, lumpeks
legginsy - bezfirmowe
buty - H&M (wiem, jestem od nich uzależniona)
torebka - allegro.pl (również uzależnienie)
kolczyki - rynek Jeżycki (3 zł)
naszyjnik - Six

A tutaj mój najnowszy nabytek z allegro (nick zamazałam w postacji jakże fantazyjnych dekoracji w Paincie). Marzył mi się czerwony żakiet vintage. Koniecznie z lat 80-90. I niedługo będę go mieć za całe 11,50 zł.  :) Rozbawiła mnie ta zbieżność:

Nasz iksfaktorowy dziwoląg ma podobny, i to jeszcze po mamie. :)
Tym pozytywnym akcentem rozpoczynam weekend!