28.8.12

POSPIESZNIE

Dawno mnie tu nie było, zdążyłam wrócić z Niemiec, odwiedzić miasto studenckie i osiąść do czasu wrześniowych praktyk w domu rodzinnym. Dziś notka osobliwa - mam zamiar napisać w punktach, co pozytywnego wydarzyło się przez ostatni miesiąc:

1. Schudłam z 61 kg do 58. Bez specjalnych wyrzeczeń. Mniej żreć, pić pu erh, ćwiczyć brzuszki. Świetne to uczucie mieć płaski brzuch.
2. Pod moją nieobecność dom nabrał nowego blasku. Pokój, w którym śpię, jest żółty. A podwórko już nie straszy.
3. Zrobiłam porządki w piwnicy. Wyrzuciłam popsute buty, część zaniosłam do szewca. Posortowałam książki - spakowałam pudło do oddania. W mieszkaniu studenckim zostawiłam 120-litrowy worek niepotrzebnych już ubrań (jak ja mam to przywieźć?), w domu spakowałam kolejny wór. Nie będę się zagracać, oj nie, bo przeszkadzać to będzie moim planom.
4. Mama trafiła ósemkę w Multilotka, skreślając podane przeze mnie liczby.
5. 17 sierpnia usłyszałam, że znowu jestem potrzebna drugiej osobie. Po tym, co przeżyłam kilka miesięcy temu, myślałam, że to niemożliwe.
6. Stałam się posiadaczką zamszowych litów z kolcami ze Stylowych Butów. Skatalogowałam ilość moich butów - ok. 30. Aktualnie czuję się obuwniczo spełniona.
7. Po przeczytaniu "Dzienników" Cobaina postanowiłam założyć swój. Wstyd, że FB i inne wynalazki odciągnęły mnie od publikowania włanych zapisków na papierze.
8. Jest pomysł na życie po studiach.
9. Wg Trinny i Susannah jestem wazonem.
10. Weekend spędzę w lasach Pomorza. Z osobą szczególną.




4 komentarze:

  1. Z tego co zdązyłam sie zorientować miezkałyśmy w Berlinie mniej więcej w tym samym czasie i tym samym czasie wróciłyśmy do Polski;). Też tak chętnie wracasz i skaczesz ze szczęścia kupując bilet na komunikacje miejską w automacie na HBF? Wracam tak często jak się da, może kiedyś wróce na stałe. Póki co zostaje mi odliczanie do wyjazdy na kilka dni tam za 2 tyg.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od powrotu do Polski na dobre ani razu nie byłam w Berlinie. Do tego miasta mam ambiwalentny stosunek - długa historia. Choć nie odmówiłabym, gdyby ktoś tam mnie chciał zabrać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubiłam Berlina gdy tam mieszkałam, momentami wręcz nie znosiłam, polubiłam go w sumie w ostatnim miesiącu pobytu i od tego czasu lubię z każdą wizytą bardziej i uważam za jedno z lepszych miejsc do życia. Specyficzne miejsce, jedni kochają od razu, inni nie lubią, jeszcze inni zakochują się po dłuższym czasie ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą co do pierwszej części pierwszego zdania. :) Teraz akurat mam etap fascynacji małymi miasteczkami i pewnie swój początek dorosłego życia spędzę w małym polskim mieście. Nie wykluczam też, że nie pomieszkam trochę w Niemczech, tam jest tak czysto i żyje się wygodnie. :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz: