Wczoraj i dziś poszłam sobie na pięciokilometrowy spacer. Oto mały fotoreportaż:
Tak odziana wyruszyłam na spacer na okoliczny deptak.
Pazury mam nud(n)e. Pomalowane lakierem Essence.
W Hamburgu lato w pełni.
Mijałam zapierające dech w piesiach domy.
... i podczas moich wędrówek naznosiłam do domu parę gadżetów. Oto one:
- sukienka w panterkę (pierwsza w życiu) - 5,99 e
- koronkowe gatki H&M - 3 e
- mydło w płynie w dozowniku w kształcie czarnego kota - 3 e
- szeroka srebrna bransoleta - 1 e
- kolczyki złote koła - 1,5 e
- must have bywalczyni wiejskiej dyskoteki, czyli kolczyki srebrne koła - 0,5 e
- kolczyki koła z kokardkami - 0,5 e
- przytulne skarpetki z myślą o jesieni - 1 e
- antybakteryjne wkładki do butów - 1 e
- pomadka Labello, czyli niemiecka Nivea - 1,45 e
- bransoletka z kokardką - 2 e
- pędzelek do makijażu - 1 e
- pudełko na herbatę w stylu starej reklamy - 1 e
- i 2 cuda na szyję, ale mowa o nich będzie za chwilę.
Wszystko kupione w sklepach a la wszystko po euro itp.
A tu pan kot pilnuje brata pantery i jego zdobyczy.
Wziąć złoty czy srebrny? Te dwa kupiłam znajomej pani...
A to moje. A może srebrna obroża i złoty naszyjnik z kolcami? Sama nie wiem...
A w Rossmannie zakupiłam słodko pachnącą pomadkę Labello i przygarnęłam sobie ichni "Skarb", czyli "Centaur".
A w "Centaurze" nie tylko artykuły marketingowe, próbki kosmetyków, ale również prezentacja kosmetyków kolorowych Alterra, u nas niedostępnych.
A ja naprawdę zmieniłam swój jadłospis - wszytko uznane powszechnie za zdrowe, z tym, że słoiki z kawą nie moje.
Idę więc uporządkować moje łowy.